09:
11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 08:
12 11 10 09 08
Kochanka Absurdu
Link 06.11.2009
Gdy na tafli Wisły koloru nocnego nieba odbijają się dusze latarni, na
kształt mozaiki wyświetlanej przez kineskopy telewizorów podczas zaniku
sygnału, kocham Kraków. Kocham go nawet, gdy rzeka ta jest
brunatno-zielona, a na chodnikach znów leżą porzucone urywki pamięci.
Kocham gdy księżyc zjada horyzont, a mgła ukrywa posępne postacie. Kocham gdy wiatr szepcze o rzeczach które widzę tylko ja. Ale to dla was to słowo pojawia się jedynie w serialach. To wy sądzicie, że moje przekonania wypaczają pozytywne uczucia.
Cieszę się każdym z tych prostych widoków, bo gdy zamkną mnie w kryształowej klatce swych przekonań, codziennie oglądać będę wyimaginowany wizerunek rzeczywistości. A przecież jestem kochanką absurdu i nawet gdy na szyi zaciska mi się pętla utkana wykwintnie nie zaprzeczę temu. Dla większości jestem nikim, monochromatyczną odbitką o prowokującym sposobie filozoficznej ekspansji. Nie potrafię powiedzieć, ze miłość jest wyzbyta egoizmu, a życie ma wyższy sens. Po prostu cierpimy za to, że w pokusie ewolucji zamieniliśmy pazury na mózgi.
Przyzwyczaiłam się do myśli, iż będąc domyślnym zerem podnoszę samoocenę komuś innemu. Normą są słowa których młody człowiek nie powinien słyszeć codziennie, nie od istot które wymagają potem wobec nich pięknych, poetycko szablonowych odruchów.
Komentarz?
[Szablon wycudowałam sama przy pomocy
tego i
tego. Amen.]